Money management, czyli gwóźdź do trumny…..
I ponownie pogróżki, że jak czegoś w tym temacie nie napiszę to ktoś gdzieś „wysadzi się w powietrze”. A ja jak to ja… ani się chciałem za to zabrać, ani wiedziałem jak. No ale wypadałoby coś w tym temacie napisać, bo w końcu ja to ja :-)
Ale do rzeczy… (i znów standardowo muszę zacząć) …. jeśli chodzi o trading to nienawidzę bullshitu, szczególnie bullshitu wśród osób związanych z polskimi podmiotami oferującymi/umożliwiającymi handel na rynkach derywatów/forex/cfd, którym można by było przyznać Oscary w sprzedawaniu historyjek – taki A-grade FX Bullshiter. Na niektórych nieszczęście, jeden z takich podmiotów zorganizował niedawno konkurs spekulacyjny.
Niby standardowy koncept: typ lub typiara osiągając najwyższą stopę zwrotu dostaje błogosławieństwo brokera + hajs. Jednak konkurs na tle innych tego typu wydarzeń wyróżniał się dwiema kwestiami.
- Ludzie spekulowali własnym hajsem.
- Ustalone były dość dziwaczne zasady.
Dlaczego dziwaczne ? Według regulaminu konkursu typ który zarobiłby 390 tys. zł powiedzmy do 18 maja przewalając 250 tys. zł dnia następnego byłby uznany za przezajebistego tradera świata i okolic. What the fuck… my Polacy jednak lubimy mentalny mesochizm. Olać zasady, układający musiał być na ostrym kacu lub zjeździe kokainowym.
Rozpatrując konkurs w kontekście rozkładu ilości średniego zysku/straty per uczestnik, jawi się o to taki rozkład. Rozkład jest wygładzony przez zastosowanie prostej średniej, choć i tak wygładzenie nie jest idealne. Niemniej pokazuje to co pokazuje – nie chciało mi się z tym zbytnio bawić. Statystyki udostępnia organizator, więc każdy zainteresowany może bez problemu wejść, pobrać, wyliczyć.
Co oznacza powyższe ?
Zdecydowana większość transakcji to transakcje zyskowne. Jednak średni zysk jest znacznie mniejszy od średniej straty, czyli zyski uczestników mają negatywny współczynnik skośności. Przekładając to na trading: uczestnicy przetrzymywali straty za wszelką cenę z nadzieją, iż rynek odwróci się i to oni zgarną błogosławieństwo i hajs, a zyski ucinali dość szybko. Problem znany od 32 lat szczegółowo opisany przez Hersh’a Shefrin’a w 1985 r. – efekt dyspozycji.
Skoro rozkład wyników ma negatywny współczynnik skośności, wniosek może być jeden. Uczestnicy w większości korzystali ze strategii o takim współczynniku lub handlowali na instrumentach o takim charakterze. Niestety szczegóły procesów decyzyjnych poszczególnych traderów nie są mi znane, a kilkudniowa rywalizacja nie jest miarodajną próbką, by móc na tej podstawie wysnuć obiektywny wniosek. Jednak strategie uczestników są dla mnie bez znaczenia w tym przypadku.
Niemniej na zebranych informacjach można dojść do wniosku, iż większość uczestników nie kierowała się money managementem chociażby w kontekście podejmowanego ryzyka. Gdyby każdy z uczestników lub zdecydowana większość miała wdrożony money management, współczynnik skośności dla rozkładu wyniku byłby pozytywny. Czyli zdecydowana większość trejdów byłaby trejdami stratnymi, przy czym średnia strata byłaby mniejsza od średniego zysku. Nie oznacza to jednak, że większość by zakończyła konkurs na plusach. Tak jak napisałem wcześniej, kilkudniowy konkurs w żaden sposób nie odzwierciedla realnych strat/zysków uzyskiwanych przez większość trejderów.
Powyższe wynika bezpośrednio z jednej ze składowych money management jakim jest stosunek ryzyka do zysku. Powiedzmy przy R:R 1:3 trader ma 3-krotnie większe szanse na strzelenie zlecenia SL, jednak średnia strata przy trejdach 1:3 będzie zawsze 3-krotnie mniejsza od średniego zyku. Co za tym idzie, przy stosowaniu najprostszej metody kontroli ryzyka na przestrzeni dłuższego okresu, otrzymalibyśmy coś na podobieństwo poniższego:
Problem w tym, że pozytywny współczynnik skośności nijak ma się do celu konkursu, który jest jeden. Nachapać się jak najwięcej i jak najszybciej. W tym przypadku jedyne co zostaje uczestnikowi konkursu to zachowywać się na rynku totalnie głupio i uskuteczniać strategię o negatywnym współczynniku skośności wymuszonym niejako przez brokera. Przy okazji budowania zyskownej strategii spekulacyjnej „Budujemy własną zyskowną strategię spekulacyjną – część IV„, wspomniałem iż dla strategii charakteryzujących się negatywną skośnością, zaimplementowanie money management chociazby w postaci najprostszego R:R jest cholernie trudne, a w większości przypadków praktycznie niemożliwe.
Stąd też konkursy inwestycyjne, spekulacyjne jakiekolwiek inne, gdzie przewalany jest hajs w większości wymuszają to co wymuszają, czyli niemożność zaimplementowania money management. Czego konsekwencją są ponadprzeciętne straty uczestników. Jeżeli więc trader zdecyduje się wziąć udział w kolejnym konkursie z nadzieją na wygraną, musi pamiętać że jeśli do tej pory nie korzystał z money management, choćby bardzo chciał nie zaimplementuje go w strategii wymuszonej przez organizatora konkursu. Mówiąc krótko przewali hajs.



Tutaj właśnie idealnie widać, dlaczego psychika u tradera jest taka ważna. Mając kilka dni czasu, każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony – wiadomo. Przecież jak by to wyglądało przy odbieraniu nagrody, że ja, zwycięzca, mam tyle transakcji stratnych! Fajnie widać przy takich konkursach, a zwłaszcza porównując statystyki, kto naprawdę trejduje, a kto ma ogromnego farta i nadal utrzymuje się jak przysłowiowe gówno na wodzie.
Nie każdy, kto kopie piłkę jest piłkarzem. Nie każdy, kto jeździ na rowerze jest kolarzem. To samo tyczy się tradingu. Nie każdy kto otwiera i zamyka pozycje w meta traderze jest traderem. Tego typu konkursy nie pokazują nic, prócz wyścigu szczurów. Na ich podstawie nie jesteś w stanie wyciągnąć jakiegokolwiek obiektywnego wniosku. Tak jak napisałem, jest to zbyt krótki okres. W konkursie o którym pisałem, brali udział „zarządzający” którzy zerowali rachunki i nie trzymali się podstawowych zasada money management’u. Jaki jest Twój wniosek, gdy widzisz „zarządzającego” zerującego konto ?
No dokładnie. Totalna antyreklama
Podpytuje, bo ten wpis mnie zaintrygował. wizja zejścia na 11900 na blogu pojawiła się w momencie gdy nie było żadnych przesłanek dla spadków (wg. mnie). :)
Musiales czytać innego bloga.
Witaj Spek. Może czepiam się szczegółów ale czy już możemy powiedzieć, że automatyczna strategia ma50, która zakładała zejście do 11900 do 23 jest już nieaktualna? Jeśli tak to czy masz sposób, żeby nałożyć jakiś filtr, który mógłby takie wtopy „wyłapywać”.
Masakra… model 50-sma zakladal wzrost 50-sma do poziomu 12 127 + granica bledu. Napisałem wyraźnie ze brak zejscia do poziomu 11 900 przed 23.05 będzie krytyczne i warunkiem ktore da oczekiwany odczyt to tapniecie po tej dacie. O jakiej wtopie piszesz ?
Teraz widzę, że wtopa to złe słowo do opisania tej sytuacji. bezmyślnie przeczytałem tego posta, bo zrozumiałem, że cena powinna sięgnąć tych poziomów a nie sma50. sorki za nieprecyzyjne odczytanie. dzięki za odpowiedź
Nahapac przez ch : nachapac
Dzięki :-)