Jesienny wysyp giełdowych guru, a może leszczy ?

Jesienny wysyp giełdowych guru, a może leszczy ?

przez -
12 4006
Udostępnij na:

Wiek przed 40-tka, lub grubo po, kilkunastoletni staż na rynkach. Na początku akcje, a najlepiej wirtualna gra giełdowa w nieistniejącym już Sztandarze Młodych, później kontrakt na WIG20 (coby nie wyszedł na leszcza), na końcu forex. Pierdylion przeczytanych książek, jeszcze więcej zawartych transakcji i inne pierdolety. Tak powinien wyglądać typowy polski rekin giełd/forex i w taki też obraz idealnie wtapiają się ostatni giełdowi guru. Jeden zrobił baniaka w miesiąc, drugi w 7 tygodni zrealizował zysk wielkości 10.9 mln złotych, a trzeci z 600 zł zrobił pół bańki. Zajęło im to średnio 16 lat. Wszyscy jak jeden pies zaczynali spekulacje przed 2000 r. lol. Może inaczej… nie tyle, że zajęło im 16 lat. Po 16 latach doznali olśnienia i przez przypadek coś zarobili. Okazało się, że ten drugi jest moim „sąsiadem”, mieszka w moim mieście kilka ulic ode mnie i kojarzę jego mordę – był kolegą mojej siostry w czasach liceum. Nieprzeciętnie głupi gość. Ale jak głupi skoro zgarnął z akcji i kontraktów ponad 10 baniek ? Nie trzeba być jakoś szczególnie mądrym by zarobić na giełdzie. Wystarczy znać 3 pojęcia: kup, sprzedaj, zamknij – no może jeszcze znać podstawy obsługi platformy transakcyjnej, ale zawsze można zadzwonić do swojego maklera i rozkazać mu, by jak piesek wykonał Twoje polecenie „Kup, sprzedaj, zamknij”.

Jeżeli jednak nadal uważasz, że gość jest mądry bo zarobił ponad 10 baniek, radziłbym iść do dobrego psychoanalityka i powiedzieć mu o swoim problemie patrzenia na świat przez pryzmat kasy. Albo po prostu idź i na dzień dobry powiedz „Jestem pierdolonym materialistą, proszę mi pomóc bo uciekam w hazard”

Święty Graal

16 lat nauki, straconego kapitału i złoty strzał… Teraz jak grzyby po deszczu pojawili się poszukiwacze świętego Graala. Poszukiwacze, czyli zwykli zjadacze chleba, którzy swoim zawężonym myśleniem wierzą bezgranicznie w magiczną moc guru. Wyłapują tylko to co dla nich najważniejsze, czyli liczbę z sześcioma zerami lub więcej. Kompletnie nie widzą tego, że dopiero po 16 latach coś zatrybiło u naszych guru. Skoro im to zajęło 16 lat, jak przeciętny Kowalski jest w stanie ogarnąć temat w jeden dzień, tydzień, miesiąc, niech będzie nawet i rok. Jest to niemożliwe, a potwierdza to chociażby wieczne poszukiwanie złotego środka, który sprawi, że będziesz na liście Forbes z pierdylionem złotówek na koncie. Ciul, mogą być i dolary, wtedy będziesz wyglądać bardziej „Ellite”. Trącąc z angielskiego jest to im-fucking-possible.

Większość poszukiwaczy Świętego Graala uważa, że bez przeczytania takiej i takiej książki, bez znajomości jednej z największych bzdur XX wieku, czyli fal pana Eliotta, nie są w stanie osiągnąć sukcesu na giełdzie. What the fuck ? Chciałbym zobaczyć w akcji neurochirurga, albo skoczka narciarskiego, który po roku na podstawie przeczytanych książek i obserwowaniu „mistrzów w fachu” wykonuje operację na mózgu, czy skacze ze skoczni mamuciej w Planicy. Tomasz Gollob całe życie jeździł na żużlu, aby po prawie 20 latach zdobyć indywidualne mistrzostwo świata. Zbigniew Religa palił i chlał na potęgę, czy to oznacza, że każdy kardiochirurg ma się upijać do upadłego i jarać peta za petem, żeby być dobrym w tym co się robi ?

Jeśli, więc uważasz, że jesteś w stanie w tak krótkim czasie nauczyć się tradingu poprzez obserwację swoich guru, gratuluję przezajebistej naiwności. To samo tyczy się tego bloga.

Forexowi milionerzy

Pamiętacie konferencję zorganizowaną przez DM BOŚ poświęconej ich forexowym milionerom ? A pamiętacie miny uczestników jak nie dostali gotowej receptury na to jak wejść i zrobić baniaka ? No to macie odpowiedź na to do jakiego poziomu został sprowadzony trading przez instytucje finansowe i wszechobecnych guru. Dlaczego BOŚ nie zaprosił do siebie gości, którzy zarabiają regularnie 5-8k miesięcznie ? Bo to wyglądałoby przechujowo, co to jest 8k w miesiąc ? Mamy tutaj ziomeczków co trzaskają po kilkaset koła. „My jesteśmy BOŚ, mamy u siebie najlepszych. Chodźcie do nas dawcy kapitałów” Dla instytucji jest bezcenna reklama, która sprawi że więcej ludzi zasili kapitał brokera – na tym to polega, na niczym innym. Wszyscy chcą zarobić jak najwięcej, teraz, już, now. Przeciętny zjadacz chleba nie jest w stanie pojąć, że to jest niemożliwe. Miast tego szuka wszystkiego co mu da bogactwo na za tydzień.

Nikt wam nie jest w stanie dać gotowej receptury na zrobienie kokosów w chociażby rok. Nikt, nawet ja :-) Jeśli tego nie rozumiecie, najlepiej przestańcie handlować. Jeżeli dotrwałeś do tego momentu i nie stwierdziłeś, że już więcej na tę stronę nie zajrzysz to dobry znak. Najlepsze dopiero przed Tobą :-)

Recepta na sukces

Trading jest umiejętnością, której można się nauczyć tak samo jak neurochirurgi, wymaga to jednak długiego przygotowania. Jednak nie przygotowania w postaci przeczytania tysiąca książek, czy wykucia się na pamięć wzrostowych dziesiątek, spadkowych dwudziestek czwórek i innych bzdet Eliotta.

Gdy idziesz na szkolenie do Van Tharpa, który notabene jest skończonym idiotą, tak jak mój nieprzeciętnie głupi sąsiad, podpisujesz oświadczenie, że nie będziesz handlować dopóki nie ukończysz jego wieloletniego szkolenia. Po takim szkoleniu masz 100% gwarancję, że nie rozłożysz się na rynku jak młody jelonek. Dodatkowo stajesz się dobrym traderem zarabiającym regularnie na rynku, ale nie pierdyliony przy każdym trejdzie. Pierdyliony będą z czasem, za rok, dwa, pięć, dziesięć lat. Dla BOŚ i tak będziesz nikim – lol.

Według Van Tharpa nie ma znaczenia w jaki sposób wejdziesz w rynek. Kluczem do sukcesu wg. Niego jest 40% kontrola ryzyka, 60% samokontrola. Dobór w jaki sposób wchodzimy na rynek stanowi tylko połowę zarządzania ryzykiem, więc i przy rzucie monetą będziesz mieć lepszy wynik – jeśli patrzysz jak metmatyk :-)

Sukcesem na Forex nie jest to by zarobić jak najwięcej, sukcesem na Forex jest to by nie stracić swojego kapitału, by nie zapętlić się w długi, by przez wszechobecne straty nie doprowadzić do ruiny swojego życia zarówno zawodowego jak i osobistego. To jest najgorsza rzecz, która może się przydarzyć i niestety przydarza się bardzo często.

Jeżeli szukasz Świętego Graala, chorych wskaźników, oscylatorów, forexowych guru, czegoś co zrobi z Ciebie milionera w miesiąc, musisz stanąć przed lustrem i sobie jasno powiedzieć „Jestem zajebiście zdeterminowany by pogrążyć się finansowo”. Jeśli uważasz, że tak nie jest, mimo iż tracisz pieniądze – nie wchodź tu więcej, marnujesz swój czas. Idź masturbować się przy wyciągach z konta i transakcji mojego nieprzeciętnie głupiego sąsiada.

Jeżeli szukasz sposobu na to by nie tracić pieniędzy na Forex stań przed lustrem i zadaj sobie 5 pytań. Swoją drogą zasada „5-Why’s” jest podstawową metodą w identyfikacji przyczyn problemu. Korzystam z niej w codziennych obowiązkach służbowych i jest to najbardziej skuteczna metoda na znalezienie przyczyny jakiegoś problemu. Nie zadawaj też głupich pytań typu „Dlaczego nie potrafię zrozumieć fal Eliotta ?”, czy „Dlaczego nie zarabiam na Forex ?”, „Dlaczego nie potrafię wykorzystać spekulant.com.pl ? :-) lol”

Skoro nie zarabiasz, to tracisz, więc szukaj przyczyny swoich strat. Tracisz bo działasz głupio, więc pierwszym pytaniem jakim powinieneś się obdarować jest

  1. Dlaczego działam głupio ?”  Bo chcę coś uzyskać (pierdyliony złotówek, poklask wśród innych traderów, cokolwiek Ci tam w głowie siedzi)
  2. Dlaczego mam z tego coś zyskać ?
  3. Dlaczego to doprowadza mnie do szaleństwa ?
  4. Dlaczego nie mogę przestać ?

itd. itp.

Jeśli odpowiedzi będą podchodzić pod objawy uzależnienia idź do najbliższej poradni profilaktyki uzależnień, czy psychoanalityka. Nie żartuję ! Możesz oczywiście dalej szukać guru i wymyślnych strategii.

Jeśli liczysz wirtualne zyski na ruchu w którym nie uczestniczyłeś, możesz spokojnie powiedzieć o sobie, że masz pierwsze oznaki uzależnienia.

Sztuka subtelnej spekulacji uczy o tym, aby na rynku posługiwać się zarówno odwagą jak i rozwagą. Jeżeli posługujesz się tylko i wyłącznie odwagą to masz problem – jest ona cholernie niebezpieczna i może doprowadzić do ruiny Ciebie i Twoich bliskich. Na Forex odwagę bardzo łatwo rozpoznać, jest to wielkość zawieranej pozycji. Nic poza tym.

Na rynku musisz być tchórzem. Jeżeli zazdrościsz swoim „odważnym” kolegom tego, że co tydzień piją niebieskiego johny walkera, wrzucają focie na fejsbuczka, instagrama,  czy dymają panienki jak z okładek CKM, no cóż… nic na to nie poradzę. Mogę jedynie napisać, są lepsze rzeczy w życiu. Przechodziłem przez to, wliczając w to niezapomniane imprezy w pod bydgoskim Osielsku w towarzystwie najznamienitszych polskich spekulantów i innych „z góry”.

A jak już chcesz korzystać z XVIII-wiecznych metod jak to jeden z guru uskutecznia, możesz je wdrożyć jak WIG20 cofnie się do czasów Poniatowskiego czyli poziomów 17xx. Przy 1410 na WIG20 będziesz mógł nawet wykorzystać XV-wieczną metodę Jagiełły spod Grunwaldu.

Szczerze powiedziawszy do napisania nazwijmy to „artykułu” skłoniło mnie kilka sytuacji i tak naprawdę mam w głębokim poważaniu co mój sąsiad o mnie pomyśli. Tak samo jak on ma mnie w dupie, tak samo ja jego.

Powodzenia

ps. c.d.n…. :)

12
Dodaj komentarz

Dodaj zdjęcia
 
 
 
 
 
Dodaj video
 
 
 
 
 
Dodaj inne pliki
 
 
 
 
 
11 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Rycho

Wielki szacunek. To kiedy idziemy na wódkę?

John McClane

Rozjebane w amen :<

kaizen

Brawo i szacun :)

Małgosia =^.^=

heh :)

Marzena

Grubo !!!! Super !!! Dzieki

Renata

Leki nie są zdrowe w smaku, ale trzeba je połknąć by wyzdrowieć. Dzięki za ten wpis.

Maks

Spekulant to jest to :-) pieknie podsumowane…

Dakota

;-) Mocne

Wroclove

Najlepszy fragment „dymają panienki jak z okładek CKM” gdzie tacy są ? Daj mi namiary :)))))

Ania

fajnie ale google nic nie mowi na temat 2 i 3 ;)

Zenon

Spekulant , dzięki za artykuł!!!